Dzięki i jeszcze raz dzięki

Zbiorę się w sobie i naskrobię kilka słów bo widzę, że nikt się nie kwapi.
Można rzec, że wszystko co dobre się kiedyś kończy i tak niestety musiało się stać z ostatnią „majówką” pod patronatem PsajkoKru, choć przyznam się, że na pewno nie z powodu wycieńczenia „zawodników”. Co prawda w tym roku zabrakło bananówki ale wydaje mi się, że w niczym to nie przeszkodziło, a niektórzy z „organizatorów” dzięki temu zachowywali się całkiem racjonalnie =p.


